Psychologiczne problemy niepłodności
Wywiad z psychoterapeutką Dorotą Gawlikowską
artykuł ukazał się w magazynie Zdrowy Balans

Anna Kostrzewa (redaktor naczelna magazynu Zdrowy Balans): Czy w przypadku leczenia niepłodności warto szukać pomocy psychologa lub psychoterapeuty? Z jakimi trudnościami zmagają się niepłodne pary? Jak radzić sobie z trudnymi emocjami podczas leczenia niepłodności?

Dorota Gawlikowska: Czas leczenia obfituje w różne emocje. Niestety, większość z nich jest dla par trudna do przeżywania, zwłaszcza w kontekście dalszego leczenia i starania.

Para ma prawo się bać, zarówno samego leczenia, jak i ewentualnych niepowodzeń. Niestety, coraz częściej mamy do czynienia ze straszeniem osób niepłodnych odległymi, dramatycznymi konsekwencjami ich wyborów i decyzji, takimi jak potencjalnie grożące im i ich przyszłym dzieciom poczętym in vitro choroby czy dysfunkcje.

Leczenie niepłodności to często także czas zmagania się z niepowodzeniami i stratami, a więc bólem, żalem, smutkiem, poczuciem bezradności i bezsilności.

Warto zadbać o wiarygodne, sprawdzone źródła informacji, nie polegać na opiniach, a kierować swoje pytania do lekarzy, którzy mogą dostarczyć runtownej wiedzy na interesujące tematy. Wiedza często rozprasza lęki lub pozwala na ich znaczne zredukowanie. Lęk przed ewentualnym niepowodzeniem także jest naturalny. Tu warto zadbać także o siebie poprzez znalezienie sprawdzonych informacji, na przykład na temat skuteczności leczenia, i realistycznie oceniać swoje szanse na zajście w ciążę. Procedura in vitro nie zawsze jest skuteczna w pierwszej próbie, co nie oznacza, że para, której nie udało się zajść w ciążę przy pierwszym podejściu, już w nią nie zajdzie. Inseminacji planuje się najczęściej kilka, a więc pierwsze niepowodzenie nie oznacza, że szanse pary na zajście w ciążę są przekreślone. Warto także od razu na początku leczenia zadać sobie pytanie o ewentualne inne drogi zostania rodzicami. Czy widzimy dla siebie inne możliwości? Jaki jest nasz stosunek do adopcji lub dawstwa gamet? Nie chodzi tu o pesymizm i brak wiary w skuteczność obecnego leczenia, ale o otwarcie się na niebrane dotąd pod uwagę sposoby myślenia, które zazwyczaj owocują większym spokojem: jeżeli akceptujemy różne możliwe drogi do rodzicielstwa, to wiemy, że mamy większe szanse na dojście do celu i obecne niepowodzenia nie stanowią dla nas tragedii, łatwiej jest więc dawać sobie z nimi radę. A z alternatywnych dróg nie musimy przecież nigdy skorzystać.

Leczenie niepłodności to często także czas zmagania się z niepowodzeniami i stratami, a więc bólem, żalem, smutkiem, poczuciem bezradności i bezsilności. Warto nie bać się tych uczuć i pozwolić sobie na ich otwarte przeżywanie. Nie jest prawdą, że do zajścia w ciążę konieczne jest „pozytywne myślenie”, ponieważ dzieci nie rodzą się z naszych myśli. Gdyby tak było, nie byłoby par niepłodnych, bo przecież każdy na początku swojej drogi wierzył, że zajdzie w ciążę, a z pragnień i starań niepłodnych można by było utworzyć najwyższy szczyt świata. Dlatego warto ze spokojem pozwolić sobie na to, by czasem mieć kryzys, poczuć się źle czy popłakać. Te uczucia są zupełnie naturalne i doświadczają ich wszystkie pary starające się bezskutecznie o swoje dzieci. Nie świadczą o załamaniu, słabości czy braku wiary w sukces leczenia, a są częścią naszego ludzkiego przeżywania trudnych sytuacji.

Leczenie to dla wielu par także czas radzenia sobie ze złością na los, który postawił ich przed koniecznością leczenia, z zazdrością wobec innych par, które bez trudu zachodzą w ciążę i nie muszą przechodzić przez trudy leczenia. Wkrada się też czasem poczucie winy, że może nie umiemy cieszyć się tak bardzo, jak byśmy chcieli, szczęściem naszych bliskich, którym rodzą się dzieci. Te uczucia także są naturalne, kiedy przechodzi się przez niepłodność. Warto nie obwiniać się o nie i nie oceniać siebie za ich przeżywanie. W trakcie leczenia niepłodności, tak samo jak w trakcie każdego innego leczenia, warto o siebie zadbać, zatroszczyć się o swoje potrzeby i pomyśleć o tym, jak najlepiej wspierać siebie i swojego partnera na tej drodze, zamiast mnożenia wymagań i oczekiwań, które powinniśmy dodatkowo spełnić w tym trudnym momencie.

Kluczem do emocjonalnego radzenia sobie z wyzwaniami niepłodności są podtrzymywanie nadziei, wsparcie i troska o siebie. Nadziei, która pozwala wierzyć, że nasz cel może zostać osiągnięty nawet pomimo doświadczanych niepowodzeń. Wsparcie, które pozwala nam czuć, że nie jesteśmy na tej drodze sami, że niepłodność to zawsze problem pary, a partner jest blisko, gotowy rozumieć i dzielić z nami odpowiedzialność za wspólnie podejmowane decyzje. Troska o siebie, która jest podobna do tej, jaką otoczylibyśmy przyjaciela, który cierpi.

Pomoc w takiej sytuacji jest niezwykle ważna. Szczególnie w sytuacji przedłużających się starań o dziecko. Kobieta i mężczyzna mają prawo czuć się wyczerpani i zmęczeni. Często brakuje im także pomysłów na to, jak inaczej sobie radzić, co jeszcze zrobić, aby sobie pomóc. Bliscy, nawet jeżeli robią wszystko, co w ich mocy, by wspierać starającą się parę, również mogą już być zmęczeni i bezradni. Dlatego warto skorzystać z dostępnych form wsparcia i pomocy oferowanej przez psychologa lub psychoterapeutę specjalizującego się w pomaganiu osobom borykającym się z niepłodnością. Nie warto wierzyć, że z niepłodnością trzeba sobie radzić samemu, że póki jeszcze dajemy radę, nie ma potrzeby korzystać z pomocy, bo wsparcie i pomoc są dla słabych. Leczenie to nie sprawdzian naszej wytrzymałości. A największym dowodem siły człowieka jest czasem gotowość do mierzenia się z trudnościami i nieudawanie, że ich nie ma.

A.K.: Dla kogo niepłodność to większy ciężar – dla kobiety czy mężczyzny?

D.G.: Bardzo trudno byłoby odpowiedzieć na to pytanie tak, aby nikogo nie zranić i nie skrzywdzić ani kobiety, ani mężczyzny. Moim zdaniem, cierpienie obojga partnerów jest nieporównywalne.

Kobiety zazwyczaj odczuwają bardziej boleśnie brak dziecka, co wynika nie tylko z ich indywidualnych potrzeb i pragnień, ale także z oczekiwań społecznych, jakie są wobec nich formułowane. Społecznie to kobieta nadal jest postrzegana jako odpowiedzialna za posiadanie dziecka, które powinna „dać” mężowi i rodzicom, nadal to ona jest obarczana odpowiedzialnością za jego brak. Ponadto zegar biologiczny w przypadku kobiet bije szybciej, dając im mniej czasu na ewentualną prokreację, co stwarza atmosferę zagrożenia i pośpiechu, nasila lęk, stres i poczucie presji czasu. Kobiety straszą również głęboko zakorzenione w naszej kulturze uprzedzenia, ukazujące kobiety bezdzietne jako gorsze i wręcz zdziwaczałe. Nic dziwnego, że dla kobiet bezdzietność i niepłodność są ogromnym obciążeniem i zazwyczaj bardzo pragną zostać matkami.

Dlatego zawsze staram się indywidualnie spojrzeć na cierpienie każdej ze stron w parze zmagającej się z niepłodnością i bez niepotrzebnego wartościowania zrozumieć, czym dla niej i dla niego jest zmaganie się z przedłużającą się bezdzietnością.

Mężczyznom także nie jest łatwo. Doświadczając niepłodności, oprócz swoich niezrealizowanych planów i pragnień mierzą się również z oczekiwaniami społecznymi: w naszej kulturze zadaniem mężczyzny jest podobno zbudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić syna. W wielu środowiskach nadal są postrzegani przez pryzmat realizacji tych zadań i brak potomstwa naraża mężczyzn na drwiny i szyderstwa ze strony kolegów, a nawet członków rodziny. Bywa, że także ich męskość i sprawność seksualna są w takich sytuacjach podawane w wątpliwość, co boleśnie uderza w samoocenę i utrudnia radzenie sobie z sytuacją niepłodności.

Dlatego zawsze staram się indywidualnie spojrzeć na cierpienie każdej ze stron w parze zmagającej się z niepłodnością i bez niepotrzebnego wartościowania zrozumieć, czym dla niej i dla niego jest zmaganie się z przedłużającą się bezdzietnością. W naszym społeczeństwie pary bezdzietne są narażone na nieustanne ocenianie ich intencji i działań: to, czy i dlaczego chcą mieć dzieci, jakimi sposobami dążą do ich posiadania, a więc ich motywacja, etyka i życiowe decyzje stały się, szczególnie w ostatnich latach, przedmiotem publicznej debaty. Mam poczucie, że właśnie dlatego dobrze jest unikać porównań i ocen, a skoncentrować się na spokojnym rozumieniu i daniu parom przestrzeni do indywidualnego, osobistego i intymnego przeżywania swojego życia we wszystkich jego przejawach.

A.K.: Jak kobiety, a jak mężczyźni reagują na trudności z zajściem w ciążę? Czy są różnice? Czy kobietom łatwiej o tym mówić?

D.G.: Reakcje i strategie stosowane w sytuacji niepłodności przez kobiety i mężczyzn zazwyczaj dość mocno się różnią.

Mężczyźni w naszym społeczeństwie są zazwyczaj wychowywani do działania. Okazywanie uczuć oraz ich przeżywanie nadal często jest uważane za „niemęskie”, trudno więc się dziwić, że mężczyźni, którzy cierpią z powodu niepłodności, tym bardziej nie chcą okazywać i mówić o emocjach. Tymczasem kobiety często właśnie bardzo potrzebują rozmawiać o tym, co czują, i wyrażać uczucia w bezpiecznym, akceptującym środowisku. Dlatego bardzo doskwiera im brak takich rozmów z partnerami. Dla mężczyzny zaś najważniejsze wydaje się ustalenie planu działania i kiedy to zostanie zrobione, rozmowy i analizowanie uczuć wydają się zbędne albo szkodliwe. Panowie wręcz boją się o swoje partnerki, jeśli te głęboko coś przeżywają, i czasem wolą z nimi nie rozmawiać niż bezradnie patrzeć na przejawy ich cierpienia i łzy. Kobiety także poszukują informacji i potrzebują działania, ale równolegle częściej szukają wsparcia i chcą zatroszczyć się o uczucia, jakie towarzyszą im w procesie starań. Dla nich płacz nie musi oznaczać, że nie radzą sobie z sytuacją, stanowi raczej rodzaj oczyszczenia i pomocy zmierzającej do odzyskania sił. Rzeczywiście, kobiety częściej i chętniej mówią o problemie niepłodności, podczas gdy mężczyźni zazwyczaj zamykają się w sobie i izolują.

Różnice w przeżywaniu niepłodności przez kobiety i mężczyzn na pewnym poziomie warunkuje także nasza fizjologia: to kobieta zachodzi w ciążę, zatem to ona po transferze zarodka czeka na zmiany w swoim ciele, które mogą świadczyć o rozwijającej się ciąży lub jej braku. Ona jest ze swoim ciałem w stałym kontakcie i przeżywa huśtawkę nastrojów, kiedy jednego dnia wydaje jej się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, a następnego ma wrażenie, że kolejny raz nie uda się osiągnąć wymarzonego celu. Ona przeżywa wykonywanie testu ciążowego albo czeka na kolejną, znienawidzoną miesiączkę. Mężczyznom łatwiej zachować dystans do sytuacji, nawet pomimo wielkiego pragnienia rodzicielstwa, ponieważ mają szansę, choćby będąc poza domem, odwrócić uwagę od tematu starań i potem z nowymi siłami do niego powrócić.

Parom często brakuje tego rodzaju informacji, które uspokajają i pozwalają zachować dystans do ewentualnych różnic w przeżywaniu niepłodności. Partnerzy obawiają się, że skoro nie przeżywają wszystkiego tak samo, oznacza to kryzys i zagrożenie dla związku. Odmienne przeżywanie podobnych sytuacji przez partnera lub partnerkę odbierają jako jego/jej mniejsze zaangażowanie w leczenie czy brak potrzeby rodzicielstwa. Dlatego zapraszam pacjentów do przyjrzenia się tym różnicom i staram się także zwrócić uwagę na popełniane błędy w interpretacji wzajemnych zachowań, które czasem prowadzą do szkodliwych nadinterpretacji i niewłaściwych wniosków, wpływających negatywnie na atmosferę w związku.

A.K.: Niepłodność wpływa na każdą sferę życia (codziennego, emocjonalnego, seksualnego). W tym kontekście równie ważne jest dbanie o dobre relacje w związku podczas leczenia niepłodności. Co, zdaniem psychologa, psychoterapeuty, znaczy „dbać o dobre relacje”?

D.G.: Dbanie o dobre relacje zaczyna się od dbania o siebie, o swoje emocje i zaspokojenie swoich potrzeb. Jeżeli nie troszczymy się o siebie, nie dajemy sobie prawa do przeżywania także trudnych uczuć czy gorszych dni, to mamy mniej siły na zajmowanie się relacjami i nierzadko to właśnie partner pada ofiarą naszych niekontrolowanych wybuchów złości czy żalu. Dlatego zawsze zachęcam pacjentów, aby w trosce o swój związek w pierwszej kolejności zatroszczyli się o siebie samych.

Niezwykle ważne jest też dbanie o dobrą komunikację w związku. Może nam się wydawać, że potrafimy rozmawiać ze sobą i przekazywać to, co czujemy, ale wbrew pozorom w sytuacji, kiedy przepełniają nas bolesne przeżycia i trudne, nierzadko sprzeczne uczucia, rozmowa z partnerem może okazać się bardzo trudna. Warto poznać zasady skutecznej, nieagresywnej komunikacji, aby dać sobie możliwość wyrażenia tego, co czujemy, w sposób, który obojgu pozwoli czuć się dobrze. Równie trudne może okazać się słuchanie. Nie jest łatwo słuchać kogoś, kto jest zły i zbuntowany albo bezradny i rozżalony. Tu może przyjść z pomocą specjalista, który pomoże nauczyć się nowych form komunikacji, które w tej sytuacji najlepiej się sprawdzą.

Aby dbać o dobre relacje, warto także umieć radzić sobie z konfliktami i różnicami, jakie możemy napotkać, radząc sobie jako para z tak trudnym problemem, jakim jest niepłodność. Pary często obawiają się różnic w przeżywaniu tych samych sytuacji czy też różnic zdań, widząc w nich zagrożenie dla więzi i stabilności związku. Staram się pokazywać pacjentom, że wbrew pozorom różne przeżywanie tych samych zdarzeń jest naturalne i może stanowić kapitał, który daje parze o wiele więcej możliwości radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, niż mieliby indywidualnie. Brak zgodności stanowi także okazję do zatrzymania się w biegu i odpowiedzenia na ważne pytania, co sprawia, że decydujemy i postępujemy bardziej świadomie. Konflikt może być więc, wbrew pozorom, szansą na lepsze funkcjonowanie związku, o ile tylko umiemy słuchać, zachowujemy wzajemny szacunek i dążymy do porozumienia.

A.K.: Dlaczego ważne jest, by wspomóc parę w konflikcie – kryzysie w związku z nieudaną walką z niepłodnością?

D.G.: Staram się unikać terminu „walka” w odniesieniu do niepłodności. Tam, gdzie jest walka, są z definicji przegrani i wygrani, a z naturą niespecjalnie da się wygrać. Tak naprawdę wszyscy podlegamy jej prawom. Nie widzę także pośród moich pacjentów osób, które przegrały, nawet jeśli nie udało im się zajść w ciążę. Widzę ludzi, którzy są niezwykle odważni i zdeterminowani, ale którym mimo to, że robią wszystko, co możliwe, nie zawsze udaje się osiągnąć to, czego pragną, bo czasem po prostu jest to niemożliwe.

Przede wszystkim warto pomagać parom dlatego, że niepłodność to problem pary, dwóch osób, a nie wyłącznie kobiety, która ma zajść w ciążę, chyba że jest samotna[i]. Poza tym dobre funkcjonowanie związku jest niezbędne także dla zapobiegania depresji, na którą po dwóch czy trzech latach bezskutecznego leczenia niepłodności zapada znacząca grupa kobiet. Wyniki badań wskazują na fakt, że to właśnie wsparcie otrzymywane od partnera różnicuje osoby, które chorują na depresję, od tych, którym udaje się jej uniknąć.

Kryzysy w związku osłabiają, wyczerpują nasze siły i sprawiają, że mamy ich mniej do zajmowania się zadaniami, jakie stawia przed nami życie. Tym bardziej więc w sytuacji, kiedy para zmaga się z trudnościami związanymi z leczeniem, warto pomóc im radzić sobie z sytuacjami konfliktowymi, aby pomóc parze skoncentrować się na tym, co w danej chwili najbardziej wymaga ich uwagi, czyli na drodze do wyjścia z niepłodności.

A.K.: Co zrobić, by związek przetrwał? W trakcie leczenia, w razie niepowodzenia leczenia, po poronieniu…

D.G.: Przede wszystkim warto zauważyć, że to, co dzieje się w związku w trakcie zmagań z niepłodnością, jest w dużej mierze uwarunkowane stanem relacji przed rozpoczęciem starań. Jeżeli para wcześniej umiała ze sobą rozmawiać o trudnych sprawach i towarzyszących im emocjach, partnerzy wspierali się wzajemnie, czuli się ze sobą bezpiecznie i potrafili chronić swoją więź, niepłodność może wywołać kryzys, ale nie zatrzęsie posadami ich związku.

Dlatego warto od początku przyjąć, że niezależnie od diagnozy lekarskiej niepłodność jest zawsze problemem pary i oboje musimy się z nią mierzyć.

Warto wówczas poświęcić trochę czasu na pielęgnowanie relacji i uczynić ją priorytetem. Relacja z partnerem to coś, co nie dzieje się samo, ale wymaga naszego wysiłku i pracy. Świadome inwestowanie we wzajemną więź poprzez wygospodarowanie czasu na rozmowę, ulubione aktywności, seks to sposób na podtrzymanie bliskości w trudnych chwilach. Nie można oczekiwać od partnera, że domyśli się, czego nam potrzeba, i spełni nasze oczekiwania, jeśli nie zostaną one jasno wyrażone. Nawet najbliższe sobie osoby potrzebują wskazówek co do tego, jak nas wspierać w trudnych momentach naszego życia, zwłaszcza że nasze oczekiwania mogą się zmieniać i jednego dnia mamy prawo chcieć pobyć samemu, a innego wręcz przeciwnie – przytulić się do partnera i porozmawiać o tym, co nas boli. Rola wsparcia udzielanego sobie wzajemnie przez partnerów w sytuacji niezamierzonej bezdzietności jest ogromna. Przeżywanie razem niepowodzeń, bliskość emocjonalna, wspólne podejmowanie odpowiedzialności za kolejne działania zmierzające do posiadania dziecka oraz obecność partnera w naszych codziennych zmaganiach to ulga i pomoc. Dlatego warto od początku przyjąć, że niezależnie od diagnozy lekarskiej niepłodność jest zawsze problemem pary i oboje musimy się z nią mierzyć. Oczywiście, będziemy w tym procesie doświadczać różnic wynikających zarówno z fizjologii (to kobieta otrzymuje leczenie hormonalne, ona musi zajść w ciążę itd., itp.), jak i z powodu odmienności przeżywania sytuacji, co jest naturalne. Nie ma na świecie dwóch osób, które przeżywałyby tę samą sytuację identycznie od początku do końca. Nie ma też szansy, aby para na drodze starań nie doświadczyła różnicy zdań. Warto założyć, że tak ma prawo być i nie musi to być przeszkodą w byciu w tej sytuacji razem, blisko i w uzyskaniu od partnera potrzebnej pomocy. Wręcz przeciwnie – możemy założyć, że różnice w przeżywaniu to także kapitał, pozwalający nie pogrążyć się obojgu partnerom w depresji czy złości, której doświadcza jedno z nich. Bywa tak, że na jakimś etapie, na przykład po poronieniu, jedna z osób, w tym przypadku zazwyczaj kobieta, potrzebuje więcej wsparcia, troski, ciepła i stworzenia warunków do mówienia o tym, co ją boli. Dobrze jest, jeśli partnerzy potrafią wymieniać się rolami: zazwyczaj jest tak, że na pewnym etapie jedno z nich bardziej potrzebuje pomocy, a na innym czuje się pewniej i może jej udzielić. Wtedy w perspektywie długoterminowej obie osoby w związku mają poczucie, że mogą liczyć na wsparcie i nie czują się osamotnione, czują się też potrzebne i nie pogrążają się w poczuciu bezradności wobec wzajemnego cierpienia.

Natomiast jeśli trudności w porozumiewaniu się i udzielaniu sobie wzajemnie wsparcia pojawiały się w parze już przed diagnozą, kryzys związany z niepłodnością może okazać się poważniejszy i wymagać od partnerów skorzystania z pomocy z zewnątrz. Zachęcam do tego, aby w takiej sytuacji nie czekać i nie pogłębiać swojego poczucia izolacji i osamotnienia w związku, tylko jak najszybciej skorzystać z pomocy psychologa czy psychoterapeuty pracującego z parami borykającymi się z niepłodnością, który pomoże zidentyfikować przyczynę trudności, zaproponuje formy i metody pracy, które będą zmierzać do pogłębienia więzi, poprawy komunikacji i rozwiązania powstałych konfliktów. Wbrew pozorom, zmaganie się ze wspólnym obciążeniem może nie tylko osłabić związek, ale także pośrednio przyczynić się do zdobycia nowych umiejętności, które zaowocują pogłębieniem relacji.

A.K.: Jak radzić sobie z pytaniami znajomych i rodziny, gdy starania o dziecko nie przynoszą rezultatu?

D.G.: Najczęściej bliscy początkowo nie zakładają w ogóle, że cokolwiek mogłoby być nie tak. Nie ma więc ani współczucia, ani próby zrozumienia problemu. Wszystko wydaje się proste: nie mają dziecka, bo go nie chcą. Pewnie wolą jeszcze poczekać albo rzucili się w wir pracy.

Dlatego, odpowiadając na pytania rodziny i znajomych, warto w takim przypadku nie wchodzić w szczegóły i nie wyjaśniać dokładnie, czego dotyczy problem, jakie działania podejmujemy, by zostać rodzicami, i z jakim skutkiem, a skupić się na najważniejszym: nie zawsze można mieć dziecko wtedy, kiedy się tego pragnie. Niezależnie od tego, czy chodzi o pierwsze, czy o kolejne dziecko, ta prawda jest nadal tak samo aktualna. Natura nie dostosowuje się do naszych, ludzkich oczekiwań. Czas płynie i, niestety, także nie działa na korzyść starających się par. Przyjaciółce, bratu czy mamie można powiedzieć także: jeśli chcecie nam pomóc, to pomyślcie o nas ciepło, to wystarczy.

Czy to pozwoli zakończyć drażliwy temat? Na pewno nie zawsze. Ci, którzy mają w sobie wystarczająco dużo ciepła i empatii, zrozumieją. Inni – niekoniecznie. Ale powtarzanie do znudzenia tych prostych zdań pozwala stawiać granice ludzkiej niedelikatności i zaspokajaniu ciekawości, a to samo w sobie jest już ważne. Pozwala odzyskać osobom starającym się o dziecko poczucie wpływu na własne życie i utwierdza w przekonaniu, że potrafią się bronić przed niechcianymi ingerencjami w ich intymność. Dzięki temu mogą poczuć się pewniej i lepiej.

 

 

[i]Opisana sytuacja dotyczy par heteroseksualnych, ponieważ zgodnie z prawem obowiązującym w Polsce pary jednopłciowe oraz single/singielki nie mają dostępu do leczenia niepłodności. Niepłodność społeczna nie jest w Polsce rozpoznawana jako problem, co powoduje, że osoby nią dotknięte, które pragną dziecka, muszą leczyć się za granicą. W Ośrodku Psychoterapii Podróż nikogo nie wykluczamy, pomagamy wszystkim osobom zmagającym się z trudnościami natury psychologicznej.